Forum Erotyczne » Zobacz temat - Noc Wieczno¶ci
Forum Erotyczne - www.forum18.pl wystawione na sprzeda¿ !
Kontakt z Adminem - Login - Forum18.pl

Poprzedni temat «» Nastêpny temat
Przesuniêty przez: Forum18.pl
Czw 12 Mar, 2009 18:35
Noc Wieczno¶ci
Autor Wiadomo¶æ
MisieQ
[Usuniêty]

Wys³any: Czw 16 Pa¼, 2008 16:36   Noc Wieczno¶ci

Wysz³a z domu, jak co wieczór. Nie nale¿a³a do domatorek i najchêtniej ka¿d± noc przesiedzia³aby w pubie. No, mo¿e ewentualnie nie ca³± - przecie¿ ka¿dy pub mo¿na opu¶ciæ w mi³ym towarzystwie, ale wówczas do domu wraca³a jeszcze pó¼niej i nad ranem. Wtedy zdarza³o siê, ¿e do zwyczajnego kaca do³±czy³ moralny, gdy na przyk³ad okaza³o siê, ¿e przygodny kochanek mia³ ¿onê i dzieci. Mimo to nie zamierza³a zmieniaæ trybu ¿ycia, w takim spe³nia³a siê najbardziej.

Nie mia³a w±tpliwo¶ci, dok±d skieruje swoje kroki. Jeden z lokali przyci±ga³ j± najbardziej. Ciemnoczerwone ¶ciany, przygaszone ¶wiat³a i gêsty dym papierosowy wype³niaj±cy salê, unosz±cy siê leniwie nad czerwonymi fotelami i kanapami. A do tego ostra, rockowa muzyka i panowie w czarnych skórach siedz±cy przy barze. W³a¶nie do nich podesz³a Wiktoria, ruda dziewczyna o mlecznej skórze, w skórzanych spodniach i króciutkim czarnym topie. Najprzystojniejszego z bywalców zmierzy³a od stóp do g³ów, intensywnie zielone oczy zab³yszcza³y, ale ona ju¿ oderwa³a wzrok od mê¿czyzny i zwróci³a siê do barmanki.
- Jakiego¶ mocnego drinka, najlepiej ostrego. - U¶miechnê³a siê i usiad³a na jednym z wysokich, czarnych krzese³.
Niska dziewczyna za barem siêgnê³a po sk³adniki i po chwili przed Wiktori± stanê³a w±ska szklanka czerwonawego p³ynu. Dziewczyna zap³aci³a za drinka i zanurzy³a w nim usta. Alkohol i tabasco wyczuwalne w napoju przyjemnie zapiek³y kubki smakowe.

Mê¿czyzna u¶miechn±³ siê delikatnie i zsun±³ siê z barowego krzes³a.
- To ciekawe uczucie spotkaæ dziewczynê, która znajomo¶ci nie rozpoczyna pytaniem: "Czy postawisz mi drinka?", ale pamiêtaj, ¿e za nastêpnego ju¿ ja zap³acê.
- Dziwne przywitanie. - Wiktoria u¶miechnê³a siê niemal niezauwa¿alnie. - A gdybym odmówi³a?
- Nie odmówisz.
W ciemnym oku mê¿czyzny a¿ zab³yszcza³o. Czarne w³osy d³ugimi kosmykami oplata³y mêskie rysy twarzy i dziwnie kontrastowa³y z jasn± skór±. W przeciwieñstwie do wiêkszo¶ci okolicznych facetów, ten z pewno¶ci± nie nale¿a³ do bywalców solarium. Ju¿ samo to wystarczy³o, ¿eby zaintrygowaæ, ale najbardziej niezwyk³y by³ wyraz jego oczu. Wiktoria, choæ próbowa³a, nie potrafi³a okre¶liæ ich s³owami. Dopiero po d³u¿szej chwili zorientowa³a siê, ¿e wpatruje siê w nieznajomego uwa¿nym wzrokiem.
- A nie mówi³em, ¿e nie odmówisz? - Mrugn±³. - Dla mnie to samo, co dla tej pani... - rzuci³ jeszcze w stronê barmanki i przysiad³ siê do Wiktorii.
- Jeste¶ zbyt pewny siebie - mruknê³a i znów zamoczy³a usta w szklance. Ponownie spojrza³a na towarzysza - pod skórzan± kurtk± kry³a siê czarna koszula z niedopiêtym ko³nierzykiem, a czarne spodnie zmys³owo opina³y cia³o mê¿czyzny.
- I nie tylko tego mi nie odmówisz - doda³, wci±¿ z niezm±con± pewno¶ci± w g³osie.
- Sk±d mo¿esz wiedzieæ? Nawet nie wiesz, jak mam na imiê...
- A czy to wa¿ne? Wa¿ne jest tylko to, ¿e nie protestujesz. I nie zaprotestujesz. - U¶miechn±³ siê zawadiacko, b³yskaj±c bia³ymi zêbami.
- A je¶li...?
- Chcia³bym to zobaczyæ. Naprawdê bym chcia³. A mo¿e i dla ciebie to by³oby lepsze... - urwa³.
- Jak to? - Wiktoria zblad³a nieco. Przez g³owê przemknê³y jej dziesi±tki my¶li, kim mo¿e okazaæ siê brunet z pubu.
- Dowiesz siê, w swoim czasie. Albo nigdy siê nie dowiesz. Ale raczej nale¿ysz do ciekawskich osób.
- Sk±d wiesz?
- Bo nadal ze mn± rozmawiasz. Twoje zdrowie! - Nieznacznie uniós³ szklankê.

Wiktoria obserwowa³a nieznajomego z zainteresowaniem. Nie pierwszy raz by³a podrywana przez obcego faceta... ale jeszcze nigdy nie w ten sposób. Zdawa³a sobie sprawê z tego, jak bardzo jest atrakcyjna, jak i z tego, ¿e mê¿czy¼ni jej pragn±. Nagabywali j±, zarzucali stosami informacji o sobie, próbuj±c zab³ysn±æ. Byli jak koguty strosz±ce na pokaz piórka. A ten... Po pierwszych, intryguj±cych s³owach, zamilkn±³. Trwa³ tylko obok w ciszy, z wyrazem twarzy nie zdradzaj±cym ¿adnych emocji. Dziewczyna wiedzia³a jednak, ¿e jej towarzysz zdaje sobie sprawê z tego, jak ogromne wra¿enie na niej zrobi³. Nie musia³ podejmowaæ ¿adnych prób. By³a jego, zbyt oczarowana osobowo¶ci± bruneta, by nie próbowaæ dociekaæ, kim on jest. I jaki jest.

- Wychodzimy - rzuci³ nagle, chwytaj±c Wiktoriê za rêkê i wstaj±c z krzes³a.
- A kiedy dotrzymasz obietnicy o drinkach? - zadrwi³a.
- Zobaczysz, je¶li pójdziesz ze mn± teraz.
- Có¿ za warunek! - prychnê³a, ale pos³usznie pod±¿y³a za nim. Nie mia³a zreszt± wyboru, u¶cisk wokó³ nadgarstka by³ taki silny, ¿e musia³aby siê mocno szarpaæ, by uwolniæ d³oñ.
Brunet wyprowadzi³ j± z pubu. By³a spokojna, bezwietrzna noc, a chmury nie zas³ania³y czarnego nieba. Liczne gwiazdy po³yskiwa³y jasno. Przez my¶l Wiktorii przemknê³o, ¿e do jej towarzysza najbardziej pasowa³aby pe³nia, ale ksiê¿yc by³ akurat w nowiu. Niestety.

Mê¿czyzna nie pozwoli³ jej d³ugo napawaæ siê nocnym niebem, szed³ szybkim, zdecydowanym krokiem. Gdyby jeszcze przy¶pieszy³, dziewczyna musia³aby zacz±æ biec.
- Zaskoczy³e¶ mnie - mruknê³a niechêtnie.
- Nie pierwszy raz. I zapewne nie ostatni. Czym konkretnie?
- A co? Nie czytasz w my¶lach, musisz pytaæ? - zaczê³a przekornie.
- Mo¿e po prostu lubiê s³uchaæ, jak odpowiadasz. Nie pomy¶la³a¶ o tym? - Zadziwi³ j±. Odpowiedzia³ tak g³adko, jakby by³o to prawd±. A przecie¿ nie mog³o byæ.
- Skoro tak, to odpowiem. Ka¿dy inny facet zaci±gn±³ by mnie do kibla i chcia³by, ¿ebym zrobi³a mu loda. A ty ci±gniesz mnie gdzie indziej... d¿entelmen - za¶mia³a siê.
- Mo¿e po prostu nie lubiê...
- Robienia loda? - przerwa³a mu.
- ..tutejszych toalet - skoñczy³, nie zwracaj±c uwagi na jej s³owa.
- Fajnie, ¿e stawiasz sprawê wprost. To gdzie chcesz, ¿ebym obci±ga³a? W parku, na dworcu? - drwi³a, zirytowana tym, ¿e nie potrafi przejrzeæ mê¿czyzny. Dowiedzieæ siê o nim czegokolwiek.
- Nie b±d¼ tak prostacka, to do ciebie nie pasuje. Na pewno nie przy mnie.
- A co, impotent? - ¿achnê³a siê.
Szorstkim ruchem po³o¿y³ palec na jej ustach. U¶miechnê³a siê i przesunê³a po nim jêzykiem. Brunet zignorowa³ prowokacjê.
- Wiele tracisz, gdy zachowujesz siê w ten sposób. Robisz siê... zwyczajna.
Zapiek³o j± to. Zbyt czêsto spotyka³a siê z uwielbieniem ze strony mê¿czyzn, by bez mrugniêcia okiem przyjmowaæ krytykê. A tym bardziej uznawanie j± za kogo¶ zwyczajnego.
- Nie z³o¶æ siê, ruda. Nie z³o¶æ, to nic nie zmieni - szepn±³, jakby wprost do jej my¶li.

Zdziwi³a siê, gdy poinformowa³, ¿e s± na miejscu. By³a pewna, ¿e nie odezwie siê ju¿ wiêcej z w³asnej woli. Miejsce, do którego brunet zaprowadzi³ Wiktoriê, budzi³o w niej respekt. To by³ stary dworek, od dawna opuszczony. Co prawda widzia³a go ju¿ nie raz, i w nocy, i za dnia, ale tym razem co¶ - mo¿e towarzystwo mê¿czyzny z pubu - spowodowa³o, ¿e odbiera³a budynek inaczej. A mo¿e mia³y na to wp³yw g³upie plotki miejscowych dzieciaków, ¿e to miejsce jest nawiedzone?
Nigdy wcze¶niej dziewczyna nie podesz³a tak blisko muru, przez co przyt³acza³ j± ogrom budowli.
- Jak niby chcesz tu wej¶æ? - spyta³a cicho. Zorientowa³a siê, ¿e nastrój, jaki j± ogarn±³, nie pozwala nadaæ s³owom drwi±cego tonu.
- Powiedzmy, ¿e mam swoje sposoby. - Wiktoria pomy¶la³a, ¿e brakuje mu na ustach tego u¶miechu, który tak przyci±ga³ spojrzenie. Nie wiedzia³a, dlaczego jej towarzysz nagle przesta³ siê u¶miechaæ - czy te¿ przesta³ okazywaæ to przed ni±.
- Nie w±tpiê...
- A co, rozmy¶li³a¶ siê?
- Nie - powiedzia³a cicho, ale z pewno¶ci±, która zaskoczy³a nawet j± sam±.

Brunet najzwyczajniej w ¶wiecie podszed³ do drzwi, które ust±pi³y natychmiast po naci¶niêciu klamki. Wiktoria spróbowa³a ukryæ zdziwienie, ale nie uda³o jej siê - od lat po mie¶cie kr±¿y³y s³uchy, ¿e to wej¶cie jest nie do sforsowania. Zdarza³y siê dzieciaki, które wlaz³y do dworku oknami czy przez dziurê w dachu, ale opuszcza³y go szybko. W ka¿dym razie drzwi do tej pory nie ruszy³ nikt, a próbowano nie raz, ró¿nymi technikami. Dopiero temu facetowi uda³o siê to bez problemu, a s±dz±c po ³atwo¶ci, z jak± to zrobi³ - nie by³ to pierwszy raz.
- Wchodzisz? - rzuci³ krótko, a gdy skinê³a g³ow±, przepu¶ci³ j± w drzwiach.

Wnêtrze by³o ca³kowicie ciemne, brakowa³o promieni s³oñca wpadaj±cych przez brudne szyby, a ¶wiat³a latarni ulicznych nie dociera³y do pomieszczeñ. Wiktoria mru¿y³a oczy, ale te nie chcia³y przywykn±æ do ciemno¶ci. Sz³a za brunetem, który nic sobie nie robi³ z mroku, jakby ten nie stanowi³ dla niego najmniejszej przeszkody. D³ugi korytarz skoñczy³ siê wreszcie i weszli do jednego z pokoi. Wiktoria bardziej wyczu³a ni¿ zobaczy³a, ¿e obok nich znajduje siê szerokie ³ó¿ko. Brunet wreszcie zlitowa³ siê nad ni±, bo zajrza³ gdzie¶ i po chwili zapali³ kilka ¶wiec. W ich ¶wietle zobaczy³a, ¿e wyj±³ je z szuflady ma³ej, antycznej szafki. "Wiêc by³ tu ju¿ wcze¶niej..." - pomy¶la³a, nie pierwszy raz zreszt±. Czu³ siê tu niezwykle pewnie, no a ¶wiece ostatecznie upewni³y rud± w tym, ¿e mê¿czyzna jest tu czêstym go¶ciem i tym ³atwiej graæ mu na niepewno¶ci sprowadzanych tu kobiet (bo czu³a, ¿e nie by³a jedyn±).
- Jeszcze nie uciek³a¶? - spyta³ z zaciekawieniem, przygl±daj±c siê, jak w zielonych oczach odbijaj± siê p³omienie ¶wiat³a. - Ju¿ nie uciekniesz - doda³ po chwili.
- Sk±d ta pewno¶æ? - W³o¿y³a wszystkie si³y w to, by zabrzmia³o to stanowczo.
- Po prostu, nie pozwolê ci ju¿.

Wstawi³ ¶wiecê do lichtarza i podszed³ do Wiktorii, tak blisko, ¿e móg³ poczuæ jej oddech na swojej skórze.
- Pragnê ciê. Ca³ej.
Wplót³ palce jednej d³oni w jej w³osy, drug± rêk± obj±³ dziewczynê mocno, a swoimi wargami odnalaz³ jej. Dziewczyna zadr¿a³a, gdy zach³anny jêzyk wdar³ siê do jej ust i rozpocz±³ namiêtn± walkê z jej jêzykiem. Odwzajemni³a poca³unek najgorêcej jak umia³a. Wymieszana z brutalno¶ci± tajemniczo¶æ bruneta podnieca³a j±, mê¿czyzna tymczasem wzi±³ rud± na rêce i przeniós³ na ³ó¿ko. Od niechcenia rzuci³ na pod³ogê skórzan± kurtkê i ponownie wpi³ siê w usta Wiktorii. Jedn± rêk± wdar³ siê pod jej top, wyczuwaj±c z u¶miechem, ¿e nie ma pod nim nic wiêcej, i nieco brutalnie zacz±³ pie¶ciæ piersi dziewczyny. Jêknê³a, gdy drug± d³oni± pog³adzi³ wewnêtrzn± stronê jej ud. Oplot³a go ramionami i wbi³a palce w skórê mê¿czyzny, a po chwili zaczê³a walczyæ z czarnymi guziczkami jego koszuli. Zdar³a j± z niego i mocno przejecha³a wszystkimi paznokciami wzd³u¿ krêgos³upa, zostawiaj±c na plecach kilka czerwonych smug. Brunet ¶ci±gn±³ z Wiktorii sk±py top, i nie przestaj±c pie¶ciæ jej piersi przygryz³ p³atek ucha, z pocz±tku delikatnie, pó¼niej mocniej, tak, ¿e jêknê³a - tym razem z bólu.
Dwie pary skórzanych spodni spad³y na posadzkê w chwilê potem, gdy¿ spragnieni swoich cia³ kochankowie nie chcieli czekaæ ju¿ ani minuty. Mê¿czyzna przewa³ poca³unek, schodz±c jêzykiem do sutków, a pó¼niej ni¿ej, wzd³u¿ brzucha dziewczyny. Gdy zacz±³ dra¿niæ nim ³echtaczkê, Wiktoria westchnê³a g³o¶no i wplot³a palce w kosmyki czarnych w³osów, a po przed³u¿aj±cej siê chwili pieszczoty, wygiê³a cia³o niczym kotka. Brunet przerwa³ jednak, nim doprowadzi³ j± do szczytu, i wszed³ w ni±, ostro i mocno. Dwa przy¶pieszone oddechy splot³y siê w jeden rytm, który zaburzy³ dopiero krzyk rozkoszy rudej.
- Podoba siê...? - szepn±³, poruszaj±c siê w niej szybciej i szybciej. Dopiero po d³u¿szej chwili znalaz³a w sobie do¶æ si³, by odpowiedzieæ cicho:
- Och, tak...

Wiktoria nie mia³a najmniejszych w±tpliwo¶ci - z ¿adnym z dotychczasowych kochanków nie by³o jej tak dobrze. Gdy doszed³ i mocno obj±³ jej cia³o, wtuli³a siê w niego, maj±c nadziejê, ¿e nigdy nie wypu¶ci jej ze swoich ramion. Brunet g³aska³ delikatnie w³osy Wiktorii, a ona wpija³a palce w jego skórê, zapominaj±c, ¿e poznali siê tak niedawno i ¿e pewnie równie szybko rozstan± siê na zawsze. Mê¿czyzna jednak nie mia³ do¶æ - jego d³oñ szybko zsunê³a siê ni¿ej, pieszcz±c kochankê najpierw leniwie, potem coraz szybciej, znów doprowadzaj±c jej dopiero co ³api±ce oddech cia³o do wrzenia. Czu³ jej urywany oddech na policzku i wiedzia³, ¿e pragnie jej coraz bardziej, bardziej ni¿ jakiejkolwiek dziewczyny, która by³a przed ni±.

Ruda dr¿a³a, pod wp³ywem dotyku twardej d³oni, ale nie chcia³a pozostawaæ d³u¿na. Wysmyknê³a siê z objêæ i wodz±c jêzykiem po brzuchu mê¿czyzny, zbli¿y³a siê do jego twardniej±cej znów mêsko¶ci. Poliza³a j± kilka razy, ale nim zd±¿y³a zrobiæ co¶ wiêcej, powstrzyma³ j±. Zdecydowanym ruchem poci±gn±³ w górê.
- Nie - wyszepta³.
- Dlaczego...? - zdziwi³a siê. - Chcia³am...
- Nie to, nie teraz... Chcê ciê... Chcê ciê czuæ, zdobyæ... ale nie tak... - W ciemnych ¼renicach zal¶ni³ dziwny blask.
- Kochaj siê ze mn±... - zamrucza³a mu wprost do ucha, ale mia³a wra¿enie, ¿e nie us³ysza³ lub nie zrozumia³ s³ów.
Zacz±³ j± ca³owaæ, gor±co i ³apczywie, nie odrywaj±c od niej d³oni. Jego jêzyk wype³nia³ jej usta, porusza³ siê w nich coraz szybciej, a ona tylko upaja³a siê jego smakiem. Pragnê³a go.

Brunet nie potrafi³ wytrzymaæ ju¿ d³u¿ej, nie chcia³ sprzeciwiaæ siê targaj±cym nim ¿±dzom. Obsypywa³ poca³unkami ju¿ nie tylko usta dziewczyny, ale tak¿e jej policzki, powieki, uszy, szyjê... Pieszczota stawa³a siê coraz brutalniejsza, coraz mocniej przygryza³ skórê kochanki. Ta nie robi³a sobie z tego ju¿ nic, by³a zbyt podniecona, by zdawaæ sobie sprawê z odczuwanego bólu. Zbyt podniecona, by poczuæ kilka kropli w³asnej krwi sp³ywaj±cych wzd³u¿ szyi. Gdy jêzyk mê¿czyzny zacz±³ intensywniej pie¶ciæ ranê, jêknê³a tylko z rozkoszy. Odp³ywa³a bardziej ni¿ kiedykolwiek, doznawa³a dziwniej, nie znanej jej dot±d przyjemno¶ci. Jedn± z ostatnich przytomnych my¶li by³a ta, ¿e Wiktoria nigdy nie spotka³a równie niezwyk³ego mê¿czyzny. On natomiast zdawa³ sobie sprawê z jej prze¿yæ i im bardziej traci³a kontakt ze ¶wiatem, tym mocniej wpija³ siê w jej krtañ, spijaj±c krople gor±cej s³odyczy, choæ o metalicznym posmaku. Jej ¿ycie smakowa³o malinami wymieszanymi ze s³odkim winem, a ona by³a idealnym kielichem. Gdyby móg³, chcia³by piæ z niego wiecznie, i choæ nie by³o to mo¿liwe, to dziêki niej znów przybli¿y³ siê do wieczno¶ci.

Rude w³osy bezw³adnie zas³ania³y ¶liczne rysy dziewczyny, jak równie¿ paskudn± ranê na jej gardle. Nagie cia³o o bladej skórze w ciemno¶ci zdawa³o siê fosforyzowaæ. Czarnow³osy mê¿czyzna dawno opu¶ci³ dworek, u¶miechaj±c siê na samo wspomnienie minionej nocy. ¯a³owa³ tylko, ¿e na po¿egnanie nie móg³ ju¿ spojrzeæ w intensywnie zielone têczówki. W±tpi³, by kto¶ szybko odnalaz³ jego kochankê. Starego dworku ba³o siê wiele osób, poniewa¿ kr±¿y³y o nim niedorzeczne plotki. Miejscowe dzieciaki upiera³y siê, ¿e by³ nawiedzony.
 
 
Wy¶wietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów
Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach
Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów
Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów
Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Warning: include(./r2.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/vemmapol/domains/forum18.pl/public_html/includes/page_tail.php on line 72

Warning: include(./r2.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/vemmapol/domains/forum18.pl/public_html/includes/page_tail.php on line 72

Warning: include() [function.include]: Failed opening './r2.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php5/lib/php') in /home/vemmapol/domains/forum18.pl/public_html/includes/page_tail.php on line 72


Twoje centrum GSM | REWOLUCJA w papeniu!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Forum18 created by CMP [ www.DuDeStudio.pl ]

statystyka

RANKING ETERYCZNIE EROTYCZNY.. •



Strona wygenerowana w 0.2 sekundy. Zapytañ do SQL: 11

.. ..

..



.

Anonse z ca³ego ¶wiaat!

.


'
www.epagerank.pl - Katalog,Ranking Page Rank




© ♂ Forum18.pl ♀
oho